Komunikaty Kurii Metropolitalnej w Szczecinie

  1. Zapraszamy wszystkich do udziału w XXXI Szczecińskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę. W tym roku po raz pierwszy jedna z grup promienistych wyruszy 25.07 z Pustkowa (spod krzyża o godz. 9.00) idąc przez Łukęcin oraz tradycyjnie: 26.07 ze Świnoujścia, 27.07 z Nowogardu i 28.07 z Polic. Uroczysta inauguracja pielgrzymki będzie miała miejsce 29 lipca o godz. 7.00 w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym w Szczecinie. Istnieje również możliwość duchowego pielgrzymowania. Pełna informacja o pielgrzymce oraz zapisach znajduje się na plakacie (w gablocie) oraz na stronie internetowej szczecinska.pl.
  2. „Serdecznie zapraszamy na uroczystości odpustowe ku czci św. Jakuba Apostoła, patrona Bazyliki Archikatedralnej w Szczecinie, połączone z Siódmym Jarmarkiem Jakubowym, które odbędą się w dniach 23 – 26 lipca br. Punktem centralnym uroczystości będzie Msza Święta odpustowa odprawiona w sobotę, 25 lipca o godz. 18.00 przez Ksiądz Arcybiskupa Andrzeja Dzięgę, Metropolitę Szczecińsko-Kamieńskiego. Uroczystości zostaną poprzedzona rekolekcjami głoszonymi przez ojca kapucyna z Manopello w dniach 22, 23 i 24 lipca, w czasie Mszy Świętych. o godz. 12.00 i 18.00, na temat cudownego wizerunkiem Chrystusa z Manopello. Szczegółowy program tego wydarzenia jest zamieszczony na plakatach, a także na stronie internetowej katedra.szczecin.pl.”

Genialna homilia Franciszka

Moją uwagę na tekst wczorajszej homilii papieża Franciszka zwrócił tweet ks. Lewandowskiego „Mocne przemówienie. Jeszcze raz podkreślę. Krok milowy katolickiej nauki społecznej”. Przeczytałam i rzeczywiście ten tekst poruszył mnie głęboko i to nie tylko ze względu na treści odnoszące się do katolickiej nauki społecznej.

Papież wspaniale połączył nauczanie społeczne z teologią Eucharystii, pokazując, jak odmowa zaufania Bogu (wynikająca z zapomnienia o Jego wielkiej miłości i wynikających z tej miłości wielkich dziełach) sprzyja wzrostowi ubóstwa i pogłębiania podziału społeczeństwa na tych bardzo bogatych i tych żyjących w nędzy. Jednak ten negatywny obraz to tylko punkt wyjścia, bo potem następuje głębokie a proste rozważanie o tym, jak to naprawić. I ta część dominuje.Tym, co mnie najbardziej ujęło i poruszyło, jest Franciszkowa refleksja o roli błogosławieństwa. Papież komentuje Ewangelię o rozmnożeniu chleba i skupia się przede wszystkim na gestach, które wykonuje Jezus: bierze, błogosławi i rozdaje. Przede wszystkim bierze poważnie człowieka i to bez względu na jego stan. Skupia się na osobie, nie dobrach materialnych: „Miarą największego bogactwa danej społeczności jest życie tworzących ją ludzi (…). Jezus nigdy nie umniejsza godności nikogo, bez względu na to, jak mało posiadałaby ta osoba lub jak mało, zdawałoby się, może być użyteczna”. Potem błogosławi. I tu Franciszek wskazuje na podwójny aspekt tego gestu: jest to dziękczynienie oraz przemiana przez Boga tego, co Mu daliśmy. Dajemy pięć chlebów i dwie ryby, a otrzymujemy żywność dla kilku tysięcy ludzi i jeszcze kilka koszy ułomków. Według mnie to klucz papieskiego nauczania w tej homilii, zresztą pojawiający się już w nauczaniu Jana Pawła II i Benedykta XVI, jednak tutaj wybrzmiewa wyjątkowo mocno. Papież mówi to do ludzi, którzy doświadczają ubóstwa jako społeczność, często w najbardziej bolesnym jego wymiarze – jako nędzy oznaczającej brak nawet ubrania i żywności. I ma odwagę im powiedzieć: oddajcie Bogu to, co macie, a Jego błogosławieństwo to pomnoży!

Zapomnienie o tym, że wszystko, co posiadamy, pochodzi od Boga, oraz o tym, że On jest hojny i stale o nas pamięta, sprawia, że nasze serce się zamyka. Od tego papież zaczyna homilię i patrząc na świat wokół siebie, widzę, że tak to rzeczywiście funkcjonuje. Chciwość ma swoje korzenie w zapomnieniu o Bogu, a potem prowadzi do bezwzględnego grabienia innych, a myśl o podzieleniu się zagrabionymi dobrami wpędza w panikę pt. „A jeśli mi zabraknie?”. Zawsze jako ostatni nawraca się portfel, jak świadczą o tym ludzie płacący dziesięcinę, ale oddanie części dochodu jest bardzo namacalnym znakiem tego, że ufam Bogu. Jednocześnie też jest znakiem komunii i tu czas na trzeci gest Jezusa: dawanie. Papież mówi tu o obrazie ludzi podających sobie mnożone przez Jezusa chleb i ryby. Z rąk do rąk, aż po krańce zgromadzenia. Bóg daje, żebyśmy podali dalej, a jednocześnie przez to tworzyli wspólnotę i do niej zapraszali. Problemem współczesnego świata nie jest brak dóbr, ale zła ich dystrybucja: zatrzymywanie przez tych, którzy mają wiele. My, chrześcijanie, jesteśmy powołani do dania świadectwa, że dzielenie się: przyjmowanie, błogosławienie i podawanie dalej wzbogaca wszystkich, nie tylko otrzymujących.

A źródłem takiego sposobu widzenia świata i działania jest Eucharystia. Moment, kiedy przyznajemy, że to, co dajemy Bogu podczas ofiarowania, od Niego otrzymaliśmy. Moment, kiedy widzimy, jak dane Bogu chleb i wino są przez Niego błogosławione i stają się Kimś więcej. Wreszcie – kiedy uczestniczymy w podziale tego, co zostało pobłogosławione i przemienione. I na to także wskazuje papież.

 

Obyśmy byli dobrymi uczniami i wyciągali praktyczne wnioski z lekcji, jakiej udziela nam liturgia.


Potencjał jest, pieniędzy nie ma 

pieniędzy nie ma

Garść przykładów, przytaczam tylko te z ostatniego miesiąca.

W czerwcu zespół studentów krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej wygrał prestiżowy międzynarodowy konkurs organizowany przez NASA, pokonując w nim 59 drużyn z całego świata. Przedstawili na tym konkursie sondę kosmiczną, która sama jest w stanie kontrolować tempo swojego opadania na grunt i określić chwilę rozpoczęcia działania.

Także w czerwcu trzy panie z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zakończyły opracowywanie nowego sposobu wytwarzania bioplastiku. Będzie można z tego tworzywa produkować biodegradowalne opakowania, których proces rozpadu będzie bardzo szybki i obniży znacznie koszty składowania odpadów. Do tego rozłożą się na wodę i dwutlenek węgla, a więc substancje nieszkodliwe dla środowiska. Tworzywo to może być także wykorzystywane w medycynie, na przykład do produkcji nici, połączeń naczyń krwionośnych i rusztowań, na których będą mogły odbudowywać się kości. Po spełnieniu swojego zadania po prostu się rozłoży wewnątrz organizmu, a produkty jego rozpadu zostaną naturalnie wydalone.

Pod koniec czerwca w Warszawie odbył się prestiżowy konkurs Innovators Under 35 Poland i jego zwyciężczynią została Olga Malinkiewcz z Warszawy, która opracowała laserową technikę druku, dzięki której można tworzyć bardzo cienkie warstwy materiału o zdolności do dużej absorpcji energii słonecznej, a jednocześnie taniego. Jak podają doniesienia, wynalazek ten może zrewolucjonizować energetykę słoneczną. Tu warto dodać, że do konkursu zakwalifikowało się ok. 100 projektów z całego kraju, co samo w sobie już świadczy o potencjale drzemiącym w Polakach.

Potwierdzała go także giełda w Centrum Kopernika w lutym tego roku, na której można było zobaczyć 130 polskich wynalazków, które w 2014 r. zdobyły nagrody na światowych targach innowacji. Wśród ich autorów można było znaleźć nie tylko ludzi z tytułami naukowymi, ale także dziesięciolatka, który wynalazł marsjański łazik, i czternastolatkę, która otrzymała złoty medal w Brukseli za opracowanie metody nieinwazyjnego leczenia organów wewnętrznych za pomocą infradźwięków.

Czytam kolejne doniesienia o pomysłowości oraz potencjale intelektualnym moich rodaków i jestem zwyczajnie dumna. Nasza historia ukształtowała nas tak, że nauczyliśmy się myśleć poza schematami i szukać rozwiązań tam, gdzie inni się dawno poddali. Jednak jednocześnie docierają do mnie głosy, głównie poza mediami, o tym, jak trudno w Polsce być wynalazcą, jak łatwo projekty wpadają do poczekalni, zarządzanej przez kastę urzędników i powoli tam konają. Dlatego wynalazcy sprzedają swoje pomysły za granicę i tym samym my jako kraj tracimy na tym, na czym moglibyśmy zbić fortunę i co jest naszym „dobrem naturalnym”, jak gaz łupkowy, węgiel czy miedź.

I dzieje się tak, mimo że Unia Europejska wspiera innowacyjność, dostrzegając w niej jeden ze swoich głównych potencjałów. Naszym politykom brakuje zaś takiej wyobraźni, za to urzędnicy orzekający o dalszym losie wynalazków nierzadko boją się decydować, co zrobić z innowacją. Często jest też tak – jak widać na przykładzie grafenu – że wojenka o to, kto ma na nim zarobić, powoduje, że nie zarabia nikt w Polsce. I to tylko część smutnej opowieści o polskim dziale (zabijania) innowacyjności.

Uważam, że czas to zmienić. Czas, żebyśmy wreszcie zaczęli korzystać z tego, co mamy, zamiast bezmyślnie patrzeć, jak te dobra wyciekają poza granice. Pora odpowiedzieć sobie na pytanie, co powoduje, że Niemcy, Amerykanie, Finowie potrafią zarabiać na rozwijaniu tego typu potencjału, a my nie. I przede wszystkim – wyciągnąć praktyczne wnioski z tych odpowiedzi.


 

Czy Jezus był zadowolony z życia? / Życie i wiara

 

Wkurzył się na sprzedawców w świątyni, płakał nad grobem Łazarza, kłócił się z faryzeuszami, jeden z uczniów Go zdradził, inny się Go zaparł, pozostali Go opuścili, był biczowany i przybijany do krzyża. Nie dziwi mnie więc pytanie: Czy Jezus był zadowolony z życia?

Gdy narodził się, aniołowie zwiastowali pasterzom radość. Trzej królowie radowali się, gdy ujrzeli gwiazdę. Jan Chrzciciel radował się już w łonie swojej matki Elżbiety. Tłum przyjmował Jezusa z radością. Radowali się uczniowie, gdy widzieli jak na imię Jezusa złe duchy są im posłuszne. Radował się Zacheusz przyjmując Jezusa w swoim domu. Niewiasty biegły z radością, by oznajmić uczniom, że Jezus zmartwychwstał. Radowali się uczniowie widząc Zmartwychwstałego. A kiedy radował się Jezus?

Gdy widział, jak Jego uczniowie korzystają z władzy stąpania „po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika” (por. Łk 10,17-21). Wtedy rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Łk 10,17-21).

Jezus raduje się z prostoty. Zadowolony jest, że Ojciec potwierdził wybór prostych ludzi na uczniów Swojego Syna, że zapisał ich imiona w księdze życia. Byli bez doktoratów, bez kursów publicznego występowania, nie uczyli się w seminarium, nie byli mistrzami dobrych manier. Prości ludzie, których pobożność nie wyrażała się w mnożeniu modlitw i skrupulatnym przestrzeganiu przepisów religijnych lecz w trudnym do pohamowania entuzjazmie – to oni sprawiali Jezusowi radość. Z ich radości był zadowolony.

Gdy zastanawiam się, czy Jezus jest ze mnie zadowolony, przypomina mi się wtedy ten fragment Ewangelii i zadaję sobie pytanie: jak często wracam z pracy rozradowany i tak jak siedemdziesięciu dwóch uczniów wołam z entuzjazmem: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, złe myśli ulatują jak przekute baloniki (por. Łk 10,17)?

Swoje zadowolenie wyraża Jezus w dziękczynieniu. „Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał” – woła wskrzeszając Łazarza (por. J 11,41). Bez zadowolenia z życia i wdzięczności względem Boga nie ma zdrowej pobożności. Jestem o tym przekonany. Tylko bezbożni narzekają i są niezadowoleni ze swojego losu – czytamy w liście św. Judy (por. Jud 1,15-16).

Gdy wkurzam się na nieżyczliwego sprzedawcę, gdy płaczę po stracie bliskiej mi osoby, gdy pokłócę się ze współbratem albo czuję się oszukany i samotny, przypominam sobie wtedy Jezusa zadowolonego z prostoty swoich uczniów, biorę jednodniowy urlop i idę na cmentarz czyścić zaniedbane groby.

Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał, że pokrzepiłeś mnie na duchu, dziękuje Ci za entuzjazm i prostotę, które mnie czasem nawiedzają. Mam nadzieję, że Twój Syn jest ze mnie zadowolony. Przynajmniej dzisiaj.


Represje i usuwanie symboli religijnych

Noszenie symboli religijnych stanowi konstytutywny element wiary. Postronni obserwatorzy mogą to odbierać jako próba nawracania lub po prostu kwestie nieprzyjemne/niezrozumiałe dla kogoś, kto tych symboli nie uznaje.. Wolność religijna obejmuje noszenie symboli religijnych w szkołach lub miejscach pracy jako wyraz tożsamości, o ile nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i porządku publicznego, jednocześnie apelując o poszanowanie długotrwałej tradycji, przy jednoczesnych względach historyczno-kulturowych, jakie towarzyszą obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej. – Chrześcijański symbol krzyża to coś znacznie więcej niż symbol religijny, ilustruje historyczne korzenie, a jego usunięcie nie może nigdy pozostać neutralnym działaniem.

Oczywiście, nie mogło w tym miejscu zabraknąć wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w listopadzie 2009 roku orzekł, że obecność krzyży we włoskich szkołach to ograniczanie wolności religijnej uczniów innych wyznań. Jeśli chodzi o inne przykłady, raport podaje sytuację z lutego 2010 roku, kiedy w szpitalu w Bad Soden w Niemczech na oczach pacjentów usunięto ze ścian oddziału chirurgicznego dwanaście krzyży i wyrzucono je do kosza. W styczniu 2009 roku w Grecji prawosławny duchowny został zawieszony w sprawowaniu swoich obowiązków na 70 dni z powodu uskarżających się na zbyt głośne bicie kościelnych dzwonów mieszkańców. Z kolei w styczniu 2008 roku pracownica British Airways została zwolniona w pracy za noszenie łańcuszka z krzyżykiem. Trybunał zakaz podtrzymał – jedynie w odniesieniu do symboli chrześcijańskich.

Kolejnym omawianym przez autorów raportu aspektem jest marginalizowanie idei chrześcijańskiej w myśl niepisanej, ale za to kierującej się zbiorem bezlitosnych reguł, zasady „poprawności politycznej”. Sprowadza się to do „dyktatury opinii”, w której pewne stanowiska są postrzegano jako „skandaliczne” i „niemożliwe”. Chrześcijan stawia to w trudnej sytuacji, kiedy ich poglądy, nieodłącznie związane ze sferą wiary, a zwłaszcza te dotyczące obszarów moralności, nie są „politycznie poprawne”. Dlatego w ramach wolności religijnej i wolności słowa należy ich bronić. Marginalizacja nie ogranicza się tylko do idei, ale także osób je wyznających – dość wspomnieć o włoskim filozofie Rocco Buttiglione.

Ostanią, opisywaną w raporcie, formą dyskryminacji jest najcięższy jej przejaw, przez autorów nazwany wprost „Przestępstwa z nienawiści wobec chrześcijan”. OBWE zgromadziło dane na temat takich przypadków, by dowieść, że nienawiść i wrogość wobec chrześcijan są palącym problemem społecznym.

Na końcu autorzy raportu podają kilka możliwych rozwiazań, jakie należałoby zastosować, by powstrzmać falę prześladowań w Europie. Ich zdaniem w pierwszej kolejności należy zacząć od podejmowania odpowiednich kroków prawnych, inicjatyw legislacyjnych chroniących wolność religijną, ale także wywierania swoistego rodzaju presji na reprezentujących nas polityków. Takie działania muszą być podejmowane nie tylko przez UE jako organizację, ale i w poszczególnych państwach członkowskich, które odgrywają uprzednią rolę w zapewnieniu podstawowych praw swoim obywatelom. OBWE podkreśla również, że istotnym czynnikiem jest już samo zwrócenie uwagi na dyskryminowanych w Europie chrześcijan, podnoszenie świadomości istnienia tego problemu wśród Europejczyków. Wymaga to zbierania danych, prowadzenia dokumentacji, ale także szerokiej współpracy pomiędzy Kościołami.

Akt wandalizmu, do jakiego doszło w austriackiej świątyni w Leoben. Drugiego września kobieta zniszczyła obrazy, krzyże i świeczniki w miejscowej świątyni. Na ołtarzu napisała słowa „Śmierć kapłanom”. Sprawczyni zidentyfikowana tuż po zdarzeniu twierdziła, że „słyszała głosy, które kazały jej to zrobić”.

W sierpniu w Austrii w miejscowości Krems zniszczono stację Drogi Krzyżowej przedstawiającą Ukrzyżowanie Pana Jezusa. Uszkodzony pomnik ważący ponad 200 kg znajdował się na terenie kościoła w Piaristen. Szkoda oszacowana została na 5 tysięcy euro. Podobny akt wandalizmu miał już miejsce 9 lat temu, gdy nieznani sprawcy uszkodzili rzeźbę przedstawiającą Skazanie Pana Jezusa na śmierć.

W sierpniu ponownie doszło do wandalizmu w belgijskim kościele św. Piotra w Liege. Tamtejsza świątynia jest niszczona regularnie od wielu lat. Tym razem wandale wybili dziesięć okien i zniszczyli świece. Proboszcz ujawnił, że w kościele często odnajduje… ekskrementy. Nawet przy ołtarzu.

We Francji w znanym domu pielgrzymkowym Benite-Fontaine w La Roche-sur-Foron w nocy z 16 na 17 sierpnia bieżącego roku skradziono konsekrowane Hostie. Również w sierpniu jedna z największych sieci hotelowych w Wielkiej Brytanii – Travelodge – postanowiła usunąć Biblie z pokoi. Decyzję tłumaczono „szacunkiem” wobec wyznawców religii niechrześcijańskich, poszanowaniem zasad „różnorodności” i „wielokulturowości”.

W sierpniu głównie w Niemczech dochodziło do brutalnych napaści muzułmanów na chrześcijan. Do takich ataków doszło w ośrodkach dla azylantów. W Berlinie około 100 Czeczenów pobiło chrześcijan z Syrii. Czterech Syryjczyków trafiło do szpitala z poważnymi obrażeniami, ośmiu Czeczenów aresztowano. Osiemdziesięciu policjantom po kilkugodzinnych walkach z trudem udało się opanować sytuację.

Szkolenia z aborcji

Ma to miejsce na przykład w Holandii, gdzie teoretycznie istnieje prawo, które zakazuje zmuszania personelu medycznego do uczestnictwa w nieetycznych procedurach, a mimo to wszyscy ginekolodzy i położnicy muszą przejść odpowiednie szkolenia dotyczące zabijania nienarodzonych. Z kolei w Wielkiej Brytanii sąd nakazał dwóm katolickim położnym uczestniczyć w procedurach aborcyjnych, jeśli chcą zachować stanowiska pracy.

 

Z raportu wynika, że krajem, który nie respektuje żadnych praw wolności sumienia pracowników medycznych i farmaceutów, jest Szwecja.

Z kolei w Irlandii urzędnicy stanu cywilnego mogą być skazani na sześć miesięcy pozbawienia wolności za odmowę przeprowadzenia ceremonii ślubnych dla par jednopłciowych. Równie surowe kary mogą być nałożone na duchownych, którzy odmówią udostępnienia nieruchomości kościelnej na organizację tego typu ceremonii.

Za modlitwę do aresztu

W liczbie aktów wandalizmu dotykających miejsc kultu przoduje Francja. Tamtejszy minister spraw wewnętrznych podawał niedawno, że spośród wszystkich aktów wandalizmu w 2010 r. aż 84 proc. stanowiły sakralne obiekty chrześcijańskie.

We Francji wprowadzono także zakaz negatywnych wypowiedzi na temat homoseksualizmu. Podobny zakaz istnieje w Wielkiej Brytanii. Za krytykę zachowań homoseksualnych – nawet w rozmowie prywatnej – grozi kara grzywny. Skazano w ten sposób ulicznego pastora i obrońców życia.

Podczas, gdy obsceniczne marsze „Gay Pride” są dozwolone, na imprezy organizowane przez chrześcijan władze patrzą podejrzliwie. W Austrii coraz częściej można trafić do aresztu z powodu publicznej modlitwy, milczącego protestu czy doradztwa przed centrum aborcyjnym.

W Wielkiej Brytanii ukarano właścicieli pensjonatu, którzy – by nie gorszyć swoich dzieci – odmówili wynajęcia pokoju parze homoseksualnej. W Holandii zaś instytucje rządowe zrywają współpracę z prywatnymi właścicielami podmiotów gospodarczych, które odmawiają usług pederastom i lesbijkom.

Dwie aborcje w wieku 11 lat

W Niemczech naruszane są przede wszystkim prawa rodzicielskie. Rodzice, chociaż teoretycznie mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, nie mogą organizować tzw. domowego nauczania. W Austrii za tzw. homeschooling (nauczanie w domu) państwo może odebrać dzieci. W Szwecji z kolei obowiązkowa jest permisywna edukacja seksualna. Władze nie uznają także praw rodziców do decydowania w kwestiach takich jak aborcja dokonywana przez nieletnie dzieci. Znany jest przypadek 11-letniej dziewczyny, która przeszła już dwie aborcji bez zgody rodziców!

 

Przypadków naruszeń praw chrześcijan jest wiele. Szefowa Obserwatorium proponuje, by rządy poszczególnych krajów z większą uwagą traktowały fenomen planowej nietolerancji wobec chrześcijan i rozsądnie temu przeciwdziałały np. uznając tę kwestię za jeden z priorytetów polityki zagranicznej.