Przepraszam za nieobecność aktualizacji naszej strony parafialnej. Niestety, była awaria internetu. Ale od dzisiaj wszystko działa. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do lektury.

Katarzyna Marcinkowska Kochaj i rób, co chcesz?

Wieczernik

fWizja miłości wg św. Augustyna

Miłość nie jest spontanicznym przeżyciem, siłą, która miałaby rozbudzać w nas wszystkie popędy i jednocześnie usprawiedliwiać każde działanie Człowiek zakochany zwykle sympatyzuje ze św. Augustynem, powtarzając z wielkim przekonaniem jego słowa: „Kochaj i rób, co chcesz”. Może wydaje mu się wtedy, że w miłości nie ma zasad, bo osoba, która kocha, zawsze działa ze względu na dobro ukochanego. Taka wizja miłości jest współcześnie bardzo powszechna i konsekwentnie wynika z niej trudność zrozumienia takich kwestii jak współżycie przedmałżeńskie i pozamałżeńskie czy też antykoncepcja. Czy miłość nie znosi wszystkich zasad? Uważny czytelnik świętego z Hippony powinien zwrócić uwagę na kolejność, jaka pojawia się przytoczonym cytacie. Najpierw „kochaj”. Augustyn nie użył tu łacińskiego słowa amare (które oznacza właśnie „kochać, miłować”), ale diligere, które tłumaczymy jako „wysoko cenić, poważać, lubić”. Nie bez znaczenia jest właściwe pojęcie miłości, która pozwala „czynić wszystko”. Nie akcentujemy tu subiektywnego aspektu uczuciowego, ale obiektywną wartość drugiej osoby. Wysoko cenić drugiego, poważać, czyli szanować go – to zadanie postawione na wysokiej poprzeczce.

Najwyższa forma miłości Dopiero najwyższa forma miłości, czyli ta, która dostrzega pełne piękno i wielkość drugiego człowieka, pozwala nam „na wszystko”. Bo kiedy rzeczywiście kocham, wtedy nie mogę działać dowolnie, nie postępuję wedle tego, co podpowiadają mi uczucia czy nawet dobra wola. Muszę odnieść swoje zamiary do prawdziwego  dobra ukochanej osoby.  Każdy człowiek ma swoje potrzeby – te, które są wspólne wszystkim ludziom (jak choćby potrzeba bycia kochanym) oraz takie, które są zależne od osobowości, płci czy też danej chwili. Jednocześnie każdy z nas pod wpływem tych czynników w inny sposób wyraża miłość. Przyjmuje się dość schematycznie (a jednak ciężko odrzucić ten podział), że kobiety łatwiej okazują uczucia, robiąc to słownie czy fizycznie np. poprzez przytulenie, natomiast mężczyznom okazywanie tego, co czują, przychodzi trudniej. Słowa „kocham cię” nie padają z ich ust równie często jak w przypadku kobiet, co wcale nie znaczy, że panowie mniej kochają, po prostu ich ekspresja jest inna. Jeśli nie poznamy tych różnic, jeśli nie nauczymy się, że ukochana osoba może okazywać miłość na nieznany nam wcześniej sposób, a także, że ukochana osoba oczekuje pewnych form, które rozumie, będziemy w bardzo trudnej sytuacji, która może stać się źródłem niepotrzebnych konfliktów i rozczarowań. A przecież wyrażanie miłości to niezwykle istotna kwestia w budowaniu związku. Ludziom młodym i zakochanym wydaje się to banalnym stwierdzeniem. Przecież w „chodzeniu ze sobą” naturalną rzeczą jest szeptanie sobie czułych słów, obdarowywanie się prezentami, intensywne kontaktowanie się bez konkretnego celu, itp. Jednak to, co początkowo jest tak oczywiste, może stać się trudne i wiedzą o tym doskonale małżonkowie z kilkuletnim chociaż stażem. Wyrażanie miłości staje się wyzwaniem, gdy pojawiają się bariery czasowe, niekiedy problemy i stresy, których nie są w stanie przeskoczyć. Wtedy najzwyczajniejsze słowa „kocham cię” mogą być czymś trudnym. Oczywiście, wyrażanie miłości to także nasza codzienna postawa: pracującego mężczyzny, troszczącego się męża o zdrowie żony, kobiety, która dba o dom itp. Jednak czas, czy nawet momenty specjalnie przeznaczone celebrowaniu miłości, zatrzymaniu się na niej – to czas szczególny. Miłość domaga się świętowania, a przybiera ono różne formy.  

Etapy w związku Każdy etap w związku ma swoje prawa, przywileje i obowiązki, co dotyczy także sfery wyrażania miłości. Na etapie poznawania tym wyrazem są intensywne starania osób o spotkania, rozmowy, zwykłe bycie razem. Powoli zmniejszeniu ulega dystans fizyczny. Nie ma tu zbyt sztywnego szablonu, ale najczęściej zakochani rozpoczynają „chodzeniem za rękę”, następnie pojawiają się pocałunki i przytulenia. Pokonanie tych etapów każdej parze zajmuje inną długość czasu, jednak zwykle nim pojawią się myśli o ślubie, te wszystkie elementy zostają włączone w zakres wyrażania miłości. I wtedy pojawia się naglący dylemat: gdzie są granice? Czy one w ogóle istnieją? I po co ich pilnować? Zwykło się w takich momentach mówić młodym, że każdy człowiek ma swoje własne granice, co wynika naturalnie z faktu naszej różnorodności, z odmiennych reakcji na bodźce, z różnych oczekiwań i doświadczeń. Jest to słuszne stwierdzenie, choć to jedna z tych prawd, które łatwo dopasować czy też sprowadzić do twierdzenia „mogę wszystko”, bo ograniczeniem jestem ja sam, a skoro nie czuję się ograniczony, to granicy nie ma. Takie subiektywne traktowanie sprawy niestety ma miejsce często. W kwestiach niewidocznych gołym okiem można pójść łatwiznę, zdać się na „wyczucie”, które kierowane jest jednak popędem nie weryfikowanym przez rozum i wolę, a niekiedy niestety podsycanym także egoizmem. Czasem to przełamanie granic spowodowane jest naciskiem jednej ze stron, presją otoczenia czy też powolnym procesem kumulacji powyższych elementów. Właśnie dlatego możemy znaleźć wyznania młodych osób, które twierdzą, że kiedyś miały swoje ideały – dziewictwa do ślubu, białej sukni, która naprawdę coś znaczy, ale jednak… Jednak nie wytrwały.   Rozważając granice, musimy pamiętać o ramach i ważnych założeniach, jakie zostają nam dane w obszarze miłości. Brzmią one w dużym skrócie tak: Miłość swoją pełną formę zyskuje dopiero w sakramencie małżeństwa. Jest to miłość daru – całkowitego oddania się drugiemu i przyjęcia innego. Jest to miłość, która zostaje przyrzeczona – wierna i uczciwa, do końca życia. Na takim gruncie możliwe jest przekraczanie pożądliwości, ciało drugiego jest nie zwykłym ciałem, ale ciałem-darem, ciałem osoby, którą kocham.

Dlatego też normą przedślubną – aż do momentu przypieczętowania decyzji – jest wstrzemięźliwość seksualna, zwana zwykle „czystością przedślubną”. Właściwie oba te aspekty są ważne, potrzebna jest bowiem pewnego rodzaju ascetyczność, powściąganie swoich popędów w imię prawdziwej miłości, z szacunku do drugiego, z pragnienia, aby zjednoczenie seksualne było wyrazem miłości daru, miłości, która nie tylko siebie poprzez to wyraża, ale także jest płodna. To powstrzymywanie się i pilnowanie granic musi mieć też wyraz duchowy, nie jest to bowiem narzucone jarzmo, ale ćwiczenie cnoty oraz wspaniale rozwinięta przestrzeń do poznania się w wielu sferach życia, do podjęcia dojrzałej decyzji o wspólnym życiu. No dobrze, ale czy są jakieś konkrety? – zwykle padają takie pytania. Dla mnie ważną kwestią, być może kluczową jest „granica ubrania”, czyli nagość, która nie jest jednak równoznaczna „nieprzyodzianemu ciału”. Ciało człowieka nie jest tylko ciałem, choć współczesna kultura i media pokazują cielesność człowieka (a szczególnie kobiety) w sposób przedmiotowy. Jeśli nie wierzycie, zwróćcie uwagę na bilbordy.  Nagość jest odsłonięciem nie tylko ciała, ale tego wszystkiego, co ono ze sobą niesie, a zatem całego człowieczeństwa i najintymniejszej jego części. Tylko wtedy, gdy dwoje ludzi naprawdę kocha siebie i gdy zostają sobie oddani całkowicie, gdy wiedzą, że ta miłość jest zobowiązaniem, wtedy nagość może objawić kolejną prawdę osoby. Chronienie swojej intymności jest naturalnym zabiegiem człowieka, a w miłości także strzeżenie intymności drugiego to wielka sprawa. Oczywiście z ową granicą wiąże się nie tylko widzenie nagiej osoby, ale wszystko, co z tego może wyniknąć – intymne pieszczoty oraz akt seksualny znajdują się już po drugiej stronie tej granicy, która rezerwuje te formy dla małżonków.   W czasie przedmałżeńskim należy jednak – pomimo powyższych zastrzeżeń – umiejętnie pielęgnować także cielesne wyrażanie uczuć. Ale jak? Jak nie przekroczyć granicy intymności? Może przede wszystkim przez nowe spojrzenie: te zasady nie mają być „kulą u nogi”, ale wydobywającą się z tego zalecenia dobrą nowiną o małżeństwie oraz miłości kobiety i mężczyzny. Wiemy, że sfera seksualna to dziedzina wyjątkowej odpowiedzialności, którą można podjąć jako małżeństwo. Ale przecież pocałunki (nie tylko te w usta, ale także te w dłoń drugiej osoby, w czoło czy w policzki), przytulanie, a nawet taniec – pozwalają czuć drugą osobę i jej bliskość. To właśnie na tym etapie powinno ukształtować się przekonanie, że nie tylko fizycznie okazujemy miłość. Narzeczeństwo to czas ogromnej twórczości, to de facto etap podejmowania najważniejszej decyzji życia, a więc nie kierowanie się popędem, ale kierowanie się rozumem i wolnością powinno wziąć górę. Wyrażanie miłości przed ślubem może przybierać formy prezentów (zwłaszcza tych niespodzianek), wierszy (któż pisze ich więcej niż młodzi, zakochani?), wyznań, listów (nie tylko smsów i maili). A wszystkie te zabiegi nie są tylko po to, aby odciągnąć niejako uwagę od sfery seksualnej – nie jest to działanie na zasadzie wyparcia w sobie pewnych pragnień. Te starania mają zaowocować – dojrzałą i dobrowolną decyzją o małżeństwie (gdy rozbudza się sfera seksualna trudno jest mówić o dobrowolności), a także wykształceniem w zakochanych sposobów na okazywanie miłości nie tylko w sposób fizyczny. Czystość bowiem nie określa jedynie rzeczywistości przedmałżeńskiej. Jej kontynuacja ma miejsce również po ślubie. Małżonkowie także muszą zważać na to, jak okazują swą miłość w sferze seksualnej. Najczęściej dyskutowaną jest kwestia odpowiedniego podejścia do płodności – do uszanowania tego daru oraz należytego traktowania go. Dlatego też nie dozwolone są przez Kościół katolicki metody antykoncepcyjne. To, co zostaje dopuszczone w nauczaniu Kościoła, a co wypływa z szacunku do drugiego i z poszanowania praw miłości, to metody naturalnego planowania rodziny, które uwzględniają naturalny cykl miesiączkowy kobiety i występujące w nim okresy płodności i niepłodności. Podjęcie się tego odpowiedzialnego rodzicielstwa wiąże się zwykle z okresami wstrzemięźliwości. Zresztą w pożyciu małżeńskim kiedyś zawsze pojawiają się takie momenty, kiedy powstrzymać się od zbliżeń jak w czasie połogu czy w przypadku zagrożonej ciąży. Nie można więc uznawać aktu małżeńskiego jako jedynej formy wyrażania miłości. Tak więc i po zawarciu małżeństwa istnieją ramy, które nie pozwalają dowolnie mówić „kocham”, ale pokazują, jak prawdziwa miłość powinna się wyrażać. Jednocześnie te ramy są na tyle szerokie i ogólne, że pozostawiają żonie i mężowi ogromną przestrzeń, którą wypełnią swoimi znakami, słowami i formami.

Koncepcja „prawdziwej miłości” Żyjemy w czasach, w których koncepcja „prawdziwej miłości” traci na znaczeniu. Związek dwojga ludzi staje się niepewny, wielu młodych (i tych starszych) boi się małżeństwa albo też nie chce podjąć odpowiedzialności za bycie z drugim człowiekiem. Ale jeśli rzeczywiście wysoko cenimy drugiego, wtedy nie możemy nie chcieć prawdziwie jego dobra. Miłość nie jest spontanicznym przeżyciem, siłą, która miałaby rozbudzać w nas wszystkie popędy i jednocześnie usprawiedliwiać każde działanie. Nie. Wręcz przeciwnie. Miłość usprawiedliwia tylko te działania, które są dobre, wymaga pewnych postaw i zaprzecza niektórym zachowaniom. Miłość kieruje się dobrem osoby, które opiera się na godności człowieka. Zatem kochaj i rób to, co nakazuje Miłość. Być może jak nigdy wcześniej słowa św. Augustyna powinny być nam bliskie. Katarzyna MarcinkowskaWieczernik 183 – styczeń 2012


Zapisy dzieci do I Komunii Św. w niedzielę 15 września g. 12 oo Msza Św. i spotkanie dla rodziców. Proszę przynieść na kartce dane dziecka(imię nazwisko, adres, telefon, szkoła)

„Zapraszamy dzieci wraz z rodzicami i opiekunami do udziału w I Archidiecezjalnej Pielgrzymce Dzieci do Sanktuarium Dzieci Fatimskich, na osiedlu Kasztanowym w Szczecinie w sobotę, 14 września br. o godz. 10.00 zostanie odprawiona Msza Święta, po niej odbędzie się spotkanie wszystkich dzieci na placu przed Sanktuarium, a o godz. 13.00 modlitwa Maryjna.”

„W sobotę, 14 września, zapraszamy na Diecezjalną Drogę Krzyżową w intencji ochrony polskich rodzin i małżeństw jako sakramentalnego związku mężczyzny i kobiety. Droga Krzyżowa wyruszy z Katedry o godz. 19.30 i będzie zmierzać do Figury Św. Jana Pawła II na Jasnych Błoniach. Zapraszamy kapłanów, osoby życia konsekrowanego oraz wszystkich wiernych, członków wspólnot, ruchów, stowarzyszeń kościelnych i grup modlitewnych z krzyżami, świecami i relikwiami Krzyża Świętego.”


„Zapraszamy do udziału w XXXI Pieszej Pielgrzymce ze Stargardu do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym w Szczecinie, która odbędzie się 15 sierpnia br. Pielgrzymka wyruszy o godz. 4.15 z kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata w Stargardzie i zakończy się ok. godz. 13.00 w Sanktuarium uroczystą Mszą Świętą.”

„Zapraszamy do udziału w XXVII Pieszej Pielgrzymce ze Szczecina do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu, która odbędzie się w dniach od 23 do 25 sierpnia br. Tegoroczna pielgrzymka wyruszy pod hasłem: „UFASZ?”. Uroczysta inauguracja pielgrzymki nastąpi w piątek podczas Mszy Świętej o godz. 7.00 w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym w Szczecinie. Zapisy odbywają się na stronie internetowej www.mysliborska.pl do 22 sierpnia. Można także zapisać się osobiście w dniach 21 i 22 sierpnia br. w biurze Fundacji Małych Stópek przy kościele pw. św. Jana Ewangelisty na ul. Świętego Ducha 9 w Szczecinie. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej.”

„Zapraszamy do udziału w Dożynkach Archidiecezjalnych, które odbędą się 31 sierpnia w parafii pw. Narodzenia NMP w Gryfinie, gdzie czczony jest historyczny, przywieziony z Kałusza, Obraz Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Prezentacja wieńców nastąpi o godz. 10.30, a Msza Święta pod przewodnictwem Księdza Arcybiskupa Metropolity Andrzeja Dzięgi rozpocznie się o godz. 12.00. Zapraszamy wszystkich mieszkańców miast i wiosek, aby wspólnie dziękować Bogu za pracę rolników i chleb, który jest owocem pracy rąk ludzkich oraz prosić o pogodę i urodzaj na polskiej ziemi.”

Uprzejmie informujemy, że Sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie obchodzi w tym roku dziesiątą rocznicę koronacji figury Matki Bożej koronami papieskimi, piątą rocznicę ustanowienia Sanktuarium oraz drugą rocznicę konsekracji Sanktuarium. Papież Benedykt XVI, w czasie Audiencji Generalnej na Watykanie w dniu 7.10.2008 r., na której poświęcił koronę i różaniec, wypowiedział słowa: „Witam pielgrzymów ze Szczecina, którzy przygotowują się do koronacji figury Matki Bożej Fatimskiej. Jej opiece zawierzam was tu obecnych, wasze rodziny i cały Kościół w Polsce”. Rok później Ksiądz Arcybiskup Metropolita Andrzej Dzięga dokonał koronacji figury Matki Bożej Fatimskiej.

Program uroczystości związanych z ww. rocznicami jest następujący:

  • 13 września – godz. 19.00 – Msza Święta i procesja w rocznicę Objawień Fatimskich pod przewodnictwem Ks. Bp. Henryka Wejmana,
  • – 14 września – godz. 10.00 – Msza Święta na rozpoczęcie Pierwszej Archidiecezjalnej Pielgrzymki Dzieci pod przewodnictwem Ks. Arcybiskupa Metropolity Andrzeja Dzięgi,
  • – 15 września – godz. 12.00 – modlitwa różańcowa śpiewana, – godz. 13.00 – uroczysta Msza Święta dziękczynna.

We wtorek 6 sierpnia będziemy przeżywać święto Przemienienia Pańskiego. Odpust w naszej Parafii. Zapraszam do udziału w uroczystej Eucharystii o godz. 19 oo, której będzie przewodniczył i głosił Słowo Boże, Proboszcz z parafii Rurzyca Ks. Prałat Jan Jermak. Po zakończeniu liturgii oddamy naszą parafię pod opiekę Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Będzie możliwość również indywidualnego lub rodzinnego oddania się Maryi pod szczególną opiekę.


Barbara Cabała Zwolnij i przejrzyj…

Posłaniec

fPotęga otaczającej nas natury winna nas zdumiewać, zachwycać i onieśmielać. A my – mając oczy, nie widzimy bogactwa odmian roślin i ich barwności, mając uszy, nie słyszymy cichego szmeru przepływającej wody ani nawet ryku wzburzonego morza, mając serce, nie potrafimy kochać ani drugiego człowieka, ani „brata naszego małego”. Wakacje… 

Czas z utęsknieniem zwykle wyczekiwany przez rzesze dzieciaków, nastolatków i studentów, którym się marzy ucieczka od szkolnego rygoru w beztroski czas leniuchowania, wypraw krajoznawczych z rówieśnikami lub rodzicami, spotkań z przyjaciółmi nie tylko na portalach społecznościowych, ale także na łonie natury. A dorośli… Nie każdy może się wyrwać z codziennego kołowrotu spraw zawodowych i domowych, a przecież człowiekowi należy się wypoczynek, odejście od rutyny dni, których niepowtarzalności i cudowności nie potrafimy nie tylko docenić, ale nawet zauważyć. Jakże często wstajemy rano z niechęcią, że oto znowu musimy pójść do pracy, zająć się dziećmi, rozwiązać konflikt z sąsiadami – i w takim nastroju wychodzimy z domu, nie myśląc ani przez chwilę, że przecież ten dzień z jego wschodem słońca albo kroplami deszczu jest nam darowany; i to samo w sobie jest cudem. Może więc chociaż w czasie letniego wypoczynku postarajmy się dostrzec coś więcej niż normalność i zwyczajność w każdej chwili spędzonej w domu lub poza nim…  Nim odkryjemy majestat i mistykę gór lub grozę nawet spokojnego morza, spróbujmy dostrzec piękno i niezwykłość naszego zwykłego otoczenia. Przyjrzyjmy się osiedlowym skrawkom zieleni, przejdźmy się po skoszonej łące, usiądźmy na ławce, by w spokoju przyjrzeć się ulotnemu przedstawieniu chmur zbyt szybko zmieniających swe konfiguracje, posłuchajmy śpiewu ptaków. Wokół nas kwitnie tak wiele krzewów, cieszą oczy kolorowe plamy kwiatów, jeszcze nie całkiem przeminął zapach Kochanowskiej lipy, w której cieniu znaleźć można odpoczynek, a tu już pachnie zżęte zboże, a las zaprasza na pierwsze grzybobranie… Pisze psalmista: Boża rzeka jest pełna wody;wszystkim przygotowujesz pokarm.Oto jak przygotowujesz ziemię:spulchniasz jej bruzdy,wyrównujesz skiby,użyźniasz ją obfitym deszczem,błogosławisz zasiewy, by rosły.Rok wieńczysz Twoimi plonami,tam gdzie przejdziesz, wzbudzasz świeżą zieleń.Użyźniasz stepowe pastwiska,a wzgórza przepasujesz weselem.Łąki odziewają się stadami, a doliny okrywają się zbożem… 
(Ps 65, 10-14). Potęga otaczającej nas natury winna nas zdumiewać, zachwycać i onieśmielać. A my – mając oczy, nie widzimy bogactwa odmian roślin i ich barwności, mając uszy, nie słyszymy cichego szmeru przepływającej wody ani nawet ryku wzburzonego morza, mając serce, nie potrafimy kochać ani drugiego człowieka, ani „brata naszego małego”. Jak to się stało, że dzisiejszy wspaniały świat zagłuszył w nas zachwyt nad światem? Nasze niespokojne dusze w odrętwieniu czekają na chwilę przebudzenia. Może właśnie podczas tych letnich chwil przeżyjemy „uzdrowienie” – zobaczymy wszystko jak ów niewidomy, któremu Pan Jezus przywrócił wzrok, a wraz z nim otworzył cały świat w jego wielobarwności i cudowności. Zatrzymani na chwilę w naszym pędzie – ku nieskończoności z Panem? czy tylko ku doczesnej stabilizacji z jeszcze większym kontem i lepszym samochodem? – odkryjmy tajemnicę świata w jego niepowtarzalnym pięknie i uporządkowaniu. Przeżywając tajemnicę przyrody w jej naturalnym – jak zwykliśmy uważać – trwaniu, odkryjemy prawdę o naszym istnieniu. Jesteśmy nie tylko cząstką tej przyrody, ale jak ona jesteśmy stworzeni przez Pana i prowadzeni przez Jego Ducha aż po kres naszego ziemskiego bytowania. Nauczmy się zatem radować każdą chwilą darowaną nam przez Pana, bowiem to On jest  (…) moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach,Prowadzi mnie nad wody, bym odpoczął.Ożywia mnie na nowo,Prowadzi mnie po właściwych ścieżkach… 
(Ps 23, 1-3).
Czas refleksji nad naszym miejscem we wszechświecie
Ale nie tylko zachwyt winniśmy przeżywać. Okres urlopowego wypoczynku to również czas refleksji nad naszym miejscem we wszechświecie. Jesteśmy tylko elementem w ekologicznym łańcuchu, ale tak łatwo przychodzi nam o tym zapominać. Niszczymy więc przyrodę, zaśmiecamy lasy, bezmyślnie wycinamy tysiące drzew, zatruwamy rzeki i jeziora, dręczymy i zabijamy zwierzęta i ptaki. Kwaśne deszcze, ocieplenie klimatu, dziura ozonowa i zanieczyszczenia nuklearne to owoce działalności człowieka. Nasz system ekologiczny jest bardzo wrażliwy i jeżeli nadmiernie naruszymy stan jego równowagi, to możemy nieodwracalnie przerwać łańcuch pokarmowy, zatruć atmosferę albo spowodować rozszerzenie się efektu cieplarnianego, co uniemożliwi nie tylko życie „mniej ważnych gatunków” – bo takich nie ma – ale wszelkie życie na naszej planecie.  Tajfuny i olbrzymie pożary, wielkie powodzie i pustoszące tysiące kilometrów susze – czy to nie dramatyczny krzyk Ziemi, która zaczyna mieć dość swoich bezmyślnych i krótkowzrocznych mieszkańców? Bo wydaje się, że dla większości z nas jedynym bogactwem godnym uwielbienia jest pieniądz zapewniający dostatek i spełnienie marzeń. Żyjemy więc tak, jakby każda droga wiodąca do jego osiągnięcia była dobra i usprawiedliwiała wszelkie działania. Wszystko nam jedno, co się dzieje z naszą planetą. Co z tego, że za jakiś czas wyczerpią się zapasy ropy, cienka warstwa ozonu przyniesie śmierć drzewom, roślinom i zwierzętom, a przebywanie w ostrych promieniach słońca stanie się niebezpieczne dla człowieka? Co z tego, że sami doprowadzimy do zagłady tego świata? Przecież to nie nasz problem – my tylko chcemy żyć dostatnio. Po nas choćby potop – powiedział ktoś. Ale przecież po nas zostaną nasze dzieci, a potem dzieci naszych dzieci, i dalej ich dzieci… Dla któregoś pokolenia zabraknie świeżej wody, czystego powietrza, które pokolenie nie pozna smaku pachnącego nie chemią, tylko prawdziwym zbożem chleba, nie usłyszy śpiewu słowika… A może odpowiada nam wizja świata z filmów science fiction, w którym co prawda za człowieka pracować będą roboty, ale też pożywienie sprowadzi się do kilku kolorowych kapsułek. Piękno świata, który przeminął dzięki człowieczym działaniom, oglądać będzie można na olbrzymich ekranach w klimatyzowanych mieszkalnych klatkach, bez możliwości wyjścia na zewnątrz z powodu skażenia atmosfery i palącego działania słońca… W Księdze Rodzaju Bóg powiedział do człowieka: Czyń sobie ziemię poddaną. Nie mówił: Niszcz, rabuj, dewastuj świat, który ci dałem we władanie. Stworzył ten świat w wielkim akcie miłości i uczynił nas współuczestnikami w jego budowie. W każdym więc elemencie tego świata powinniśmy – jak Franciszek z Asyżu – widzieć wspaniałe dzieło Boga i wyraz Jego miłości. I za Franciszkiem powinniśmy codziennie powtarzać: Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię, która nas żywi i chowa, i rodzi różne owoce z barwnymi kwiaty i zioła… Barbara CabałaPosłaniec Serca Jezusowego lipiec 2015