Papież u św. Marty: Krzyż uczy nas, byśmy nie bali się porażek, bo po nich przychodzi zwycięstwo

O znaczeniu tajemnicy krzyża, klęski ale także wywyższenia Pana Jezusa, który wziął na siebie wszystkie grzechy świata mówił Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W święto Podwyższenia Krzyża Świętego papież przypomniał, że szatan został zakuty w łańcuch, ale znowu szczeka i jeśli podejdziemy do niego to nas zniszczy.

Franciszek zauważył, że kontemplacja krzyża, będącego symbolem chrześcijanina jest okazją do rozważania znaku porażki, który jest także znakiem zwycięstwa.

„Nie lękajmy się kontemplować krzyża jako momentu klęski, porażki. Św. Paweł dokonując refleksji nad tajemnicą Chrystusa mówi nam rzeczy trudne, że Jezus ogołocił samego siebie, uniżył samego siebie, stał się grzechem aż do końca, przyjął na siebie wszystkie nasze grzechy, wszystkie grzechy świata: był niczym, skazańcem. Paweł nie bał się ukazać tej klęski. Może to rzucić światło na nasze złe chwile, nasze klęski, ale krzyż jest także dla nas, chrześcijan, znakiem zwycięstwa” – powiedział papież.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii zawiera fragment z Księgi Liczb (Lb 21,4b-9), ukazujący węża z brązu jako znak ocalenia. Zauważył, że obraz ten przywołuje na myśl starożytnego węża, Szatana, Wielkiego Oskarżyciela. Ale ten wąż, który siał śmierć, zostanie wywyższony i obdarzy zbawieniem. Franciszek wskazał, że fragment ten jest proroctwem. Jezus, który stał się grzechem pokonał bowiem sprawcę grzechu, pokonał węża. Zauważył, że Szatan był szczęśliwy w Wielki Piątek, tak szczęśliwy, że nie zauważył wielkiej pułapki historii, w którą wpadł. Krzyż stał się bowiem znakiem zwycięstwa nad wielkim nieprzyjacielem, na nim zostaliśmy zbawieni.

Franciszek przypomniał słowa Jezusa wypowiedziane do Nikodema: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32).

– Krzyż Jezusa powinien nas przyciągać: trzeba na niego spoglądać, ponieważ daje siłę, aby iść naprzód. A pradawny wąż, pomimo, że zniszczony, jeszcze szczeka, wciąż grozi, ale, jak powiadają ojcowie Kościoła, jest to „pies na łańcuchu”. Nie podchodź do niego a nie ugryzie cię. Ale jeśli zafascynujesz się tym „pieskiem” i podejdziesz go pogłaskać – wiedz, że on cię zniszczy – przestrzegł papież.

Ojciec Święty wskazał, że krzyż uczy nas, iż w życiu spotykają nas zarówno porażki jak i zwycięstwa.

„Musimy być zdolni do tolerowania porażek, znoszenia ich cierpliwie, nawet naszych grzechów, ponieważ On za nas zapłacił. Uczyć się tolerowania ich w Nim, prosić o przebaczenie w Nim, ale nigdy nie dać się zwieść temu przykutemu na łańcuchu psu. Dobrze by było, abyśmy dzisiaj w domu spędzili spokojnie 5, 10, 15 minut przed krucyfiksem – tym, który mamy w domu lub tym przy różańcu: spojrzeli na niego. Jest on znakiem porażki, powodującym prześladowania, który nas niszczy, ale jest to również nasz znak zwycięstwa, ponieważ Bóg na nim zwyciężył” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.


Mamy problem, który może rozwiązać tylko Bóg

Radosław Siewniak – założyciel i prezes Stowarzyszenia Do Źródła, ewangelista i nauczyciel Słowa Bożego.

Bóg powiedział, że zapłatą za grzech jest śmierć. Teraz albo przegramy całą wieczność, albo skorzystamy z ratunku, którym jest Jezus. Aby przyjąć to, co ma dla ciebie Bóg, musisz być gotowy do zrobienia dwóch rzeczy.

Być może wielu z nas pamięta, jak w 2003 r. prom kosmiczny Columbia w trakcie wchodzenia w atmosferę okołoziemską uległ katastrofie. Zginęło wówczas siedmioro członków załogi. Komisja powołana przez NASA do zbadania przyczyn tej tragedii stwierdziła, że źródło katastrofy powstało już na samym starcie promu. Była to mała uszczelka ważąca mniej niż 0,5 kg, która w momencie startu oderwała się od jednego ze zbiorników paliwa i uderzyła w delikatną powłokę ceramiczną lewego skrzydła Columbii. Powstałe, niewielkie uszkodzenie było przyczyną tragedii.

Przepaść między tobą a Bogiem

Kiedy wszystko wydawało się pod kontrolą, przez 15 dni i 22 godziny siedmioro członków statku Columbia wypełniało swoją misję, nie wiedząc, że od momentu startu ich życie było skazane na zagładę. Załoga nie miała wiedzy o konsekwencjach uszkodzenia i w związku z tym nie widziała żadnej potrzeby ratunku, kiedy uratowanie było ich najbardziej palącą potrzebą.

Kiedy inżynierowie NASA dyskutowali nad wielkością uszkodzenia, zaraz po starcie, nieświadomy katastrofalnych konsekwencji „małej awarii” dyrektor lotu przesłał wiadomość do dowódcy Columbii, że nie ma żadnego problemu, że sprawa jest opanowana. Najmądrzejsi, najinteligentniejsi ludzie, najbardziej tęgie głowy powiedziały, że wszystko jest pod kontrolą. Nie ma najmniejszych powodów do zmartwień! W rzeczywistości od samego początku załoga Columbii nie miała żadnych szans na ratunek. Oni nie wiedzieli o tym, ale ratunek był ich największą, najbardziej rozpaczliwą i najbardziej desperacką potrzebą. Beznadziejność ich sytuacji potęgował fakt, że gdyby nawet wiedzieli, że ich życie zmierza ku zagładzie, nie mogliby nic uczynić, aby siebie ocalić.

Historia siedmiorga astronautów przebywających na tym fatalnym promie jest ilustracją duchowego stanu każdego z nas. Kiedy grzech po raz pierwszy wtargnął do życia pierwszych ludzi, Adama i Ewy, wydawał się rzeczą bez większego znaczenia. Ale Biblia mówi, że cała ludzkość została zainfekowana tym, co tam się stało. Grzech, bunt Adama i Ewy oddzielił ludzkość od Dawcy Życia. Każdy z nas jest tym grzechem, zepsuciem, buntem zainfekowany. Każdy z nas, niemalże każdego dnia dokłada do wielkości tego problemu. Nasze grzechy wykopały wielką przepaść między nami a Bogiem (zob. Iz 59,2). Przepaść tak wielką, że żaden ludzki wysiłek nie jest w stanie jej pokonać, aby zbliżyć się do Boga. A życie każdego człowieka bez Boga zmierza do zagłady, wbrew temu, co mogą twierdzić „najmądrzejsi tego świata”.

Ratunek, którym jest Jezus

Nasze próby ocalenia samych siebie z tej sytuacji przez próby porządnego życia, sumowania dobrych uczynków są podobne do próby naprawienia uszkodzonego skrzydła wahadłowca taśmą samoprzylepną. Na tyle to jest skuteczne.

Mamy olbrzymi PROBLEM, który może być jedynie rozwiązany przez Tego, który nas stworzył. Wyobraźmy sobie, że inżynierowie NASA zaraz po starcie promu Columbia właściwie ocenili skalę uszkodzenia. Tak nie było, ale spróbujmy sobie to wyobrazić. Wysyłają więc drugi prom kosmiczny, przeszkoloną i odważną załogę w przestrzeń kosmiczną, która dociera gdzieś na orbitę i pojawia się w pobliżu uszkodzonej Columbii. Załoga felernego promu już wie o skali uszkodzenia i wie, że jeżeli pozostanie na promie, będzie skazana na śmierć. Tymczasem astronauta z ratunkowego promu wchodzi w przestrzeń kosmiczną i dociera do włazu uszkodzonego statku. Kiedy go otwiera, mówi: „Wychodźcie za mną!”. Czy możesz sobie wyobrazić w tej sytuacji, że ludzie z Columbii zareagowaliby negacją, zadając pytania typu: „Czy rzeczywiście nie ma dla nas innego wyjścia?”, „Czy nie przesadzasz w swoich poglądach odnośnie do naszego życia?”, „Czy rzeczywiście jesteś jedyną drogą dla naszego ocalenia?”.

Jezus zrobił coś o wiele więcej, niż tylko zaryzykował swoim życiem. On je oddał na krzyżu. Czy myślałeś kiedyś o tym, że On to zrobił dla ciebie? Nie dla świata, ale dla ciebie! Ofiarował swoje życie na krzyżu, aby Bóg ciebie mógł uwolnić od przekleństwa grzechu. Oddał je na krzyżu, aby stać się RATUNKIEM dla ciebie. Pomyśl o tym.

Podejmij dzisiaj tę decyzję

Bóg powiedział, że zapłatą za grzech jest śmierć. Teraz albo ty i ja przegramy całą wieczność, albo otrzymamy całą wieczność z Bogiem, korzystając z ratunku, którym jest Jezus. Co powinieneś zrobić, aby Boże przebaczenie stało się rzeczywistością twojego życia i abyś był pewny wieczności z Bogiem? Musisz być gotowy do zrobienie dwóch rzeczy.

Po pierwsze, musisz poddać swoje życie Jezusowi. Co to oznacza: „Poddać swoje życie Jezusowi?”. To znaczy uczynić Jego osobę najważniejszą osobą w swoim życiu. To postawa, w której uznajesz, że Jezus jest twoim Panem i Zbawicielem. Tu nie chodzi o to, że zaczniesz być bardziej religijny, zaczniesz częściej chodzić do kościoła i częściej czytać Biblię. To są dobre rzeczy, ale tu chodzi o coś więcej: o twój styl życia i codzienną relację z Jezusem.

Po drugie, musisz odwrócić się od wszystkiego tego, o czym wiesz, że Bogu się nie podoba. Przez relację z Bogiem, poznawanie Bożego Słowa (Biblii) i modlitwę Bóg będzie mówił do ciebie, obdarzy cię Duchem Świętym i oznajmi ci swoją wolę. Prawdziwe poznanie Boga, Jego łaski i miłości poprowadzi cię do chęci definitywnego zerwania z grzechem, ponieważ nie można znaleźć wspólnoty z Bogiem, jeżeli nie chce się podporządkować Mu swojego życia. Zachęcam cię, podejmij dzisiaj decyzję codziennego pochylania się nad Biblią, modlitwy, dołączenia do wspólnoty ludzi, którzy już żyją z Bogiem i On jest dla nich najważniejszy.

Wyobraź sobie taką sytuację, że pewien człowiek przechodzi przez jezdnię, jest nieostrożny i przejechała go ciężarówka. Przychodzi po jakimś czasie do ciebie i mówi: „Wiesz, spóźniłem się 15 minut, bo przed chwilą przejechała mnie ciężarówka”. Uwierzyłbyś mu? Jeżeli ktoś chce powiedzieć, że jest chrześcijaninem i spotkał Jezusa, ale jego życie nie uległo zmianie, to nie jest to możliwe. Jeżeli kogoś przejechała ciężarówka – umiera. Podobnie, jeżeli ktoś spotyka Zbawiciela i oddaje Mu swoje życie – jego stare życie umiera, ale rodzi się do nowego. Jeżeli ktoś spotyka Jezusa i otwiera dla Niego swoje serce – to musi stać się inny.

Przebaczenie grzechów, zbawienie i życie wieczne jest dostępne dla każdego, ale nie jest automatycznie dla każdego. Jest dostępne dla każdego, kto uwierzy, podda swoje życie Jezusowi i stanie się Jego uczniem. W tym przejawia się dobroć Boża. Na co nikt z nas nie zasłużył, Bóg daje w swoim Synu. Jemu chwała!


Sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie na os. Kasztanowym 85, serdecznie zaprasza wszystkie dzieci z terenu naszej Archidiecezji na spotkanie z chłopcem z Brazylii, 10-letnim Lucasem Maeda de Olivera, cudownie uzdrowionym za wstawiennictwem dwojga pastuszków z Fatimy – Franciszka i Hiacynty. Spotkanie modlitewne rozpocznie się uroczystą Mszą Świętą 8 września br. (tj. sobota) o godz. 10.00 pod przewodnictwem Ks. Biskupa Henryka Wejmana. Po Mszy Świętej nastąpi świadectwo uzdrowionego chłopca i jego rodziców, błogosławieństwo relikwiami świętych Franciszka i Hiacynty oraz poczęstunek. Szczególnie zapraszamy dzieci, które w tym roku rozpoczną bezpośrednie przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej.
KANCLERZ KURII
Ks. kan.


Pytania jakie należy sobie zadać przed chrztem dziecka

Katechizm mówi, że sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej jest bierzmowanie. Sądzimy, że to, na ile rzeczywiście udało nam się dojrzeć w wierze, weryfikuje wychowanie religijne własnego dziecka.

 

TAK, ZROBILIŚMY TO.W poprzednią niedzielę zanieśliśmy naszą ubraną na biało córkę (choć strój ten wcale nie pochodził ze sklepu specjalizującego się w odzieży chrzcielno-komunijnej) do kościoła, by została przez chrzest włączona do Kościoła katolickiego. Był to dla całej naszej rodziny wyjątkowo ważny moment – od teraz jesteśmy już nie tylko katomałżeństwem, ale i rodzicami katodziecka, liczącą 3 (nieśmiertelne) dusze katorodziną.

Organizacja tego wydarzenia od strony logistycznej została ogarnięta w stylu Mironiukowym – parę elementów (no dobra, trochę więcej niż parę) było zostawionych na ostatnią lub prawie ostatnią chwilę. Nie oznacza to jednak, że wcześniej tym wydarzeniem nie żyliśmy i że nie zostało ono przez nas przedyskutowane i omówione podczas kilku wieczorów i nocy (tę porę wyjątkowo upodobaliśmy sobie na snucie życiowo-egzystencjalno-religijnych pogawędek). Musieliśmy też sobie samym i sobie nawzajem odpowiedzieć na kilka istotnych pytań, które – jak sądzimy – powinny pojawić się w głowie każdego rodzica, który świadomie decyduje się ochrzcić swoje dziecko. Oto i one:

Po co w ogóle chcę ochrzcić dziecko?

Czy wynika to z tego, że wierzę w moc tego sakramentu i chcę, by na duszy mojego „pacholęcia” pojawiło się niezatarte znamię (piękna metafora, prawda?). Czy raczej traktuję to jako tradycję, za której złamanie obrażą się na mnie rodzice lub dziadkowie? Wbrew pozorom, chrzest to nie tylko „nowa, świecka tradycja” i okazja do urządzenia zakrapianych chrzcin, lecz poważne zobowiązanie i to podejmowane na oczach samego „Szefa”.

Co oznacza dla mnie „wychowanie w wierze”? 

Bo przecież do tego jako rodzic się zobowiązuję. Przed chrztem dobrze byłoby porozmawiać o tym, w jaki sposób będziemy przekazywać swojemu dziecku prawdy wiary na różnych etapach jego życia, co dokładnie będziemy robić, by przybliżyć mu Boga. Czy sięgniemy w tym celu po mądre książki, gry o charakterze religijnym, czy wyślemy je do katolickiego przedszkola i szkoły…?

Co zrobię, gdy dziecię się zbuntuje? 

W wieku dojrzewania często zdarza się, że dzieci kontestują wartości, które wpajali im rodzice. Zastanawialiśmy się, co zrobimy, jeśli pewnego dnia nasza pierworodna powie nam „Czytałam Dawkinsa – (lub jakiegoś innego ateistycznego celebrytę, który będzie wówczas na topie) – i wiem, że Boga nie ma!”. Albo jeśli rozpocznie młodzieńczy flirt z katolicyzmem uzbrojonym w nacjonalizm i ksenofobię? Jedno jest pewne – krzykiem i awanturami niczego nie zdziałamy. Ale może miłość, cierpliwość i słowa „akceptujemy Cię i kochamy, choć nie zgadzamy się z Twoimi przekonaniami” pomogą nam przetrwać te trudne chwile…?

Kim ma być chrzestny? 

Bogaczem? Osobą, z którą świetnie mi się imprezuje? A może jednak potraktować tę sprawę poważnie i wybrać na chrzestnego osobę, która rzeczywiście będzie dla dziecka przewodnikiem po sprawach wiary, która wytłumaczy mu zawiłości dogmatyczne, ale przede wszystkim własnym życiem pokaże maluchowi, że życie z Bogiem jest ciekawe, twórcze i wartościowe? My zdecydowaliśmy się na opcję numer trzy – wiemy, że od osób, które poprosiliśmy, by zostały „kumami”, Ala (nasza córka) raczej nie otrzyma z okazji komunii nowego iPhone’a czy quada, ale… o to właśnie nam chodziło.

Czy dziecko, biorąc przykład z nas, będzie dobrym katolikiem? 

Chrzest dziecka to nie tylko rytuał i piękna ceremonia, ale także wyzwanie – od teraz my musimy naprawdę dołożyć starań, aby – wybaczcie, proszę, eklezjalny żargonik – być świadkami Chrystusa. Okazjonalnie wypowiadane słowa o nieskończonym miłosierdziu Boga mają niewielką wartość, jeśli wiążą się z postawą obojętności na krzywdę drugiego człowieka, a w codziennym życiu rodziny „nie ma czasu” na wspólną modlitwę lub rozmowę o tym, kim w ogóle jest Pan Jezus, który spogląda na nas z nabożnych obrazów i ikon.

Katechizm mówi, że sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej jest bierzmowanie. Sądzimy, że to, na ile rzeczywiście udało nam się dojrzeć w wierze, weryfikuje wychowanie religijne własnego dziecka.

Trzymajcie kciuki (może być na różańcu), byśmy tę hiperważną weryfikację przeszli pozytywnie.

 


Komunikaty Kurii Metropolitalnej Szczecińsko Kamieńskiej

„Zapraszamy do udziału w XXX Pieszej Pielgrzymce ze Stargardu do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym w Szczecinie, która odbędzie się 15 sierpnia br. Pielgrzymka wyruszy o godz. 4.15 z kościoła pw. NMP Królowej Świata w Stargardzie i zakończy się ok. godz. 13.00 w Sanktuarium uroczystą Mszą Świętą.”

„Zapraszamy do udziału w Dożynkach Archidiecezjalnych, które odbędą się 8 września w parafii pw. Narodzenia NMP w Gryfinie, gdzie czczony jest Obraz Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Prezentacja wieńców nastąpi o godz. 10.00, a Msza Święta pod przewodnictwem Księdza Arcybiskupa Metropolity Andrzeja Dzięgi rozpocznie się o godz. 12.00. Zapraszamy wszystkich mieszkańców miast i wiosek, aby wspólnie dziękować Bogu za pracę rolników i chleb, który jest owocem pracy rąk ludzkich oraz prosić o pogodę i urodzaj na polskiej ziemi.”

  „Zapraszamy do udziału w XXVI Pieszej Pielgrzymce ze Szczecina do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu, która odbędzie się w dniach od 23 do 25 sierpnia br. Tegoroczna pielgrzymka wyruszy pod hasłem: „GŁOS MIŁOSIERDZIA – REKOLEKCJE W DRODZE NA 130. ROCZNICĘ URODZIN ORĘDOWNIKA MIŁOSIERDZIA – BŁ. MICHAŁA SOPOĆKI”. Uroczysta inauguracja pielgrzymki nastąpi podczas Mszy Świętej o godz. 7.00 w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym w Szczecinie. Zapisów można dokonać za pomocą strony internetowej www.mysliborska.pl lub osobiście w dniach 21 i 22 sierpnia br. w biurze Fundacji Małych Stópek przy kościele pw. św. Jana Ewangelisty na ul. Świętego Ducha 9 w Szczecinie. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej.”

„Zapraszamy do wysłuchania „Oratorium” w wykonaniu Chóru Filharmonii Dziecięcej Siedmiogrodu z Rumunii, które odbędzie się 22 sierpnia br., w Święto Matki Bożej Królowej, o godz. 19.30 w kościele seminaryjnym w Szczecinie. „Filharmonia dziecięca” jest zespołem powstałym 30 lat temu w siedmiogrodzkim miecie Szentegyháza (czyt. Sentehaza), jej członkami są uzdolnieni muzycznie uczniowie szkół podstawowych i średnich. W programie wieczoru zostanie odprawiona Msza Święta, a następnie będą wykonane utwory maryjne i inne. Oratorium to włącza się w obchody 100. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości. Na Uroczysty koncert zapraszają Pani dr Orsolya Zsuzsanna Kovács, Ambasador Węgier w Polsce i Ksiądz Arcybiskup Andrzej Dzięga, Metropolita Szczecińsko-Kamieński. Wstęp na koncert jest wolny.”