Łzy oprawcy z Auschwitz

Państwowe Muzeum Auschwitz – Birkenau w Oświęcimiu w 2013 roku opublikowało skromną książkę o zupełnie niewinnym tytule Życie prywatne esesmanów w Auschwitz.

To dosyć ciekawa lektura, która pozwala wejść, dzięki relacjom polskich dziewcząt i kobiet służących w domach esesmanów, w trzewia przyobozowego życia.

Dowiadujemy się zatem kto hodował króliki i gęsi. Dowiadujemy się, który z esesmanów bał się swojej żony i polskiej służącej potajemnie przekazywał pieniądze, tak aby żona o tym nie wiedziała. Dowiadujemy się kto robił sobie kpiny z całego tego nazistowskiego systemu i ze swoją krewną wysyłał do niemieckiego kina polską służącą w przebraniu. Tak, aby nikt się nie połapał, że wchodzi tam ktoś, kto nie ma do tego prawa. Dowiadujemy się, która żona esesmana robiła zupę (wbrew przepisom) dla pracujących u niej więźniów. Dowiadujemy się i tego, że niektórzy esesmani flirtowali z służącymi. Flirtowali mówiąc po polsku, bo te nie znały niemieckiego.

W tych relacjach na szczególną uwagę zasługują trzy wspomnienia.

Elza Abt (numer obozowy 24402), Niemka z Łodzi osadzona w Auschwitz za to, że była świadkiem Jehowy, została skierowana do pracy w domu jednego z esesmanów. Dostarczono jej egzemplarz Biblii, której jednak nie mogła czytać jawnie. Dlatego czasami zamykała się na dłuższy czas w toalecie i tam czytała Pismo.

Janina Szczurek, polska krawcowa, która została zmuszona do pracy dla Rudolfa Hössa, dowódcy Auschwitz – Birkenau, opowiada, że pewnego dnia dzieci komendanta bawiące się w ogrodzie ich willi i podglądający pracę więźniów, poprosiły, aby uszyła im opaski z oznakami jakie nosili więźniowie. Klaus, najstarszy syn Hössa, nałożył sobie opaskę z napisem „kapo”. Pozostałe dzieci miały swoje oznaczenia. Zadowolone, biegały po ogrodzie, dopóki nie napotkały swojego ojca, który pozrywał im te „ozdoby” i zakazał takich zabaw.

Największe wrażenie robi jednak relacja Heleny Kłysowej dotycząca postaci Gerharda Palitzscha- jednego z największych oprawców w Auschwitz. Zjawił się w obozie w maju 1940 roku razem z transportem 30 niemieckich więźniów – kryminalistów, którzy mieli objąć funkcje w tworzącym się obozie koncentracyjnym. Miał wtedy 27 lat.

Przypisuje mu się śmierć tysięcy ludzi, których zabijał w Bloku 11 i  przy Ścianie Śmierci. Uczestniczył w egzekucjach Żydów i Cyganów. Był jednym z organizatorów i wykonawców pierwszego gazowania więźniów w Auschwitz. W 1943 roku został jednak oskarżony przez przełożonych z SS o korupcję oraz  współżycie z żydowskimi i cygańskimi kobietami (według relacji świadków były to gwałty). Według terminologii nazistowskiej deprecjonował rasę aryjską. Ostatecznie został usunięty z SS i w 1944 poległ w okolicach Budapesztu.

Wspomniana przeze mnie Helena Kłysowa opowiada  o chorobie żony Palitzscha, która była hospitalizowana w Katowicach. Palitzsch często do niej jeździł. Po jednej z takich wizyt polska opiekunka usłyszała głośny płacz, który przeszedł w żałosne skowyczenie. Esesman wszedł do pokoju dzieci, zaczął tulić je i całować, mówiąc przy tym, że nie mają już matki.

Czytam tę relację i zastanawiam się czym był płacz tego człowieka? Świadectwem ludzkich uczuć jednego z oprawców z Auschwitz czy też dowodem na to, że nasze życie emocjonalne jest jednym, a moralność czym zupełnie innym? Nie wiem.

 

 


Przekaż 1% swojego podatku na rzecz przebudowy Kościoła w Załomiu

KRS 0000239323 koniecznie z dopiskiem „Przebudowa Załom”


Ludzie to nie króliki, a papież to nie idiota

Słowa papieża dotyczące wielodzietnych rodzin stały się pretekstem dla niektórych katolickich (?) i/bądź prawicowych publicystów do zmasowanej krytyki Franciszka i „solidaryzowania” się z tymi, których rzekomo jego słowa miały „głęboko zranić”. Ciekawe, że ci, którzy najostrzej zareagowali, są „ucieleśnieniem” osób, przed którymi przestrzegał papież.

Każdy, kto miał sposobność spotkać się z realiami katolickiego „trzeciego świata” wie, że nie brak w nim wielodzietnych rodzin, i że Kościół – walcząc w obronie ich godności i prawa do  godziwych warunków życia – stoi po ich stronie. Każdy, kto jednak zetknął się z tymi realiami dobrze wie, że nie wszystkie dzieci przychodzą w nich na świat w wyniku miłości ich rodziców. I nie chodzi tu o to, że niektóre nie były „planowane”, tylko o to, że w tych rodzinach, kobiety są zmuszane do rodzenia dzieci, bowiem ich ojcom chodzi jedynie o potwierdzanie swojej „męskości”. Cierpią na tym i dzieci i matki – ojcowie są z siebie dumni! „Papieskimi królikami” nie są ofiary, tylko sprawcy. Mężczyźni, którzy współżyją nie myśląc o tym, co robią – tylko o tym, do czego sami dali sobie prawo, albo do czego są zdolni. Ci, którzy krytykują papieża nie zrozumieli, kogo on krytykował. Odpowiedzialne rodzicielstwo to nie puste hasło, czy przywilej rodziców krajów rozwiniętych. To wezwanie do tych mężczyzn i kobiet, którzy z ilości dzieci, a nie miłości do nich uczynili sobie „przepustkę do nieba” czy substytut „spełnionego życia”.

Oskarżanie Franciszka o to, że pogardliwie patrzy na rodziny w których jest więcej niż jedno dziecko, jest niedorzeczne – jeśli ktoś zna jego argentyńską biografię nigdy mu to do głowy nie przyjdzie. Ciekawe jednak, że najbardziej zbulwersowani są ci katoliccy publicyści, którzy mając kilkoro dzieci usłyszeli w słowach papieża naganę. To dużo mówi o nich samych. Po raz kolejny powtarza się sytuacja, że swój katolicyzm traktują jako wyraz sprzeciwu wobec innych, a z ilości dzieci uczynili kryterium osobistej świętości. To nie od papieża zależy, kto ile będzie miał dzieci. Ale jeśli papież nie będzie przypominał, że odpowiedzialne rodzicielstwo to obowiązek sumienia, będziemy mieli do czynienia z katolikami, którzy płodzą dzieci ich nie kochając, i zostawiają ich na pastwę losu – licząc na to, że jakoś sobie poradzą, a przynajmniej jedno z nich zajmie się nimi na starość. Dlaczego oburzeni katoliccy publicyści nie przejmują się losem tych dzieci? Łatwo jest być bohaterem, kiedy wielodzietna rodzina ma zapewnione warunki do życia. Łatwo z siebie zrobić męczennika, kiedy „nieplanowane dzieci” mają świadczyć o katolickim heroizmie, bo trudno się przyznać, że jakieś metody zawiodły. Jeśli chcemy mieć wielodzietne rodziny to dbajmy o to, żeby wśród katolików wzrastała świadomość tego, czym jest odpowiedzialne rodzicielstwo! Nie widzę żadnych powodów, żeby oskarżać Franciszka o to, że komuś w tym przeszkadza, albo że za ideał wskazał wyłącznie rodziny jednodzietne. Sam nie jestem jedynakiem, i w żaden sposób papież mnie nie obraził.


 

 
W 4 niedzielę stycznia tj. 25. 01.2015 r. odbędzie się zbiórka ofiar do puszek z przeznaczeniem na wsparcie Stowarzyszenia – Pomoc Kościołowi w Potrzebie.Stowarzyszenie jest filią organizacji – „Kirche In Not”, która przez wiele lat wspomagała Kościół w Polsce.

Dziś poprzez nasze ofiary chcemy uczestniczyć w tym wielkim dziele wspierania biedniejszych kościołów.

 

 
 

 

 


. Porządek kolędy w tym tygodniu: …

18.01 ndz 14:00 Produkcyjna (domki) 7-28
19.01 pn 16:00 Produkcyjna 15,17,19,21
20.01 wt 16:00 Produkcyjna23,25, 27, 29

21 Śr            16:oo Produkcyjna 31,33 Produkcyjna (domki) 1,2,5

22 CZw.       16:oo  Kablowa 9, 10 ABC

23Pt             16:oo Kolęda dodatkowa